wtorek, 16 lutego 2010

Nauczki z szycia

Wciąż się uczę. Na razie na tapecie lamowanie. Niestety nie wszystko wychodzi tak, jak by się chciało. Ale jak mówią "ćwiczenie czyni mistrza", więc małymi kroczkami idę do przodu.

A tak to wyszło. Z przodu w miarę dobrze, niestety z tyłu kilka razy nie przyszyło mi lamówki i musiałam poprawić ręcznie ;)






A tu ćwiczenie cierpliwości z szycia ze lnu. Niestety widać efekty :(. To okładka na kalendarz taki zeszytowy, format chyba A5.
No i mam kilka nauczek na przyszłość. Przede wszystkim nie można robić hafcików na szwach (zapasy na szwy były zaprasowane w stronę motylków), bo niestety stopka się ześlizgiwała i teraz mam "tańczące motyle" ;). Nie podkleiłam lnu i się poprzesuwał.
No ale pierwsze koty za płoty, a następnym razem będzie lepiej :))
Za to mam fajny napis i ładne motylki, oraz oczywiście piękną tkaninkę.
To patrzcie i proszę o łagodny wymiar kary ;)




niedziela, 14 lutego 2010

Wymianka Walentynkowa

Organizowałyśmy na forum http://szyjemy-po-godzinach.pl/index.php wymiankę walentynkową.
Same cuda dziewczyny porobiły i ogólnie fantastyczna zabawa była dzisiaj. A jeszcze bawimy się w zgadywanie, kto od kogo dostał. No po prostu super.
Ponieważ mnie szybko rozszyfrowali to pokaże, co zrobiłam. Oczywiście króliczka, a zrobiłam go dla Bachud



Niestety popełniłam torebkowy plagiat, ale mam nadzieję, że ifONA mi wybaczy ;)). A prawdziwe torby z takim kotem możecie właśnie w pracowni ifONA kupić ;).

A ja dostałam również fantastyczne rzeczy, czyli: biscornu, podkładki pod kubek (z aplikacją odwrotną!), materiał w serduszka i śliczne serduszkowe guziczki. To wszystko dostałam od Dalgo czyli Dagmary, a poniższe zdjęcia są jej autorstwa :)






Śliczności, nieprawdaż :))

Moja Walentynko bardzo Ci dziękuję. Dwie pierwsze rzeczy już w użyciu :)

czwartek, 4 lutego 2010

Miluszkowe przytulanki

Pisałam jakiś czas temu, że Miluszka organizuje akcję szycia przytulanek dla dzieci z domu dziecka.
I ja dołączyłam i wysłałam swojego króliczka :)




A tu http://miluszkowykuferek.blogspot.com/2010/02/przytulnki-cd-pyzy-dzieckowe.html widać kolejną partię przytulanek i nawet mój króliś tam sobie cichutko siedzi ;)

środa, 30 grudnia 2009

Spodnie

No i w związku z posiadaniem tak pięknej pracowni usiadłam i uszyłam.
Spodnie podomowe ;) . Wciąż jestem na etapie nauki więc nie wszystko wyszło tak jak zaplanowałam. Mimo, że wyprasowałam materiał (dzianina bawełniana dresowa) żelazkiem z parą to po wypraniu trochę się skurczył. Nogawki więc są tylko wykończone na owerloku. O, i kieszonki nawet są ;), wprawdzie takie najprostsze, wpuszczane do środka, ale jak na mnie to już coś.
Wykrój z Burdy, ale nie pamiętam której.




Moje miejsce ...

Tuż przed Świętami mój mąż zrobił mi kącik szyciowy - stół, szafki, półki. Teraz tylko siadać i szyć, hurrrra !!!

Półka nad stolikiem:



Stolik:


Szafki we wnęce


A tu już wszystko w użyciu i szmatki, szmatki, szmatki ... ;)



A tu już pełnia szczęścia :))


środa, 21 października 2009

Tildowy królik

A było to tak...
Zobaczyłam na blogu u Marty (http://pogodzinach7.blox.pl/2009/10/Candy-u-innych.html) wpis, o candy, gdzie można wygrać tildowego królika. O tu przy kominku siadam...: Czas na candy#links

Ten królik bardzo mi się spodobał. Ponieważ jednak brałam już udział w kilku candy i oczywicie nic nie wygrałam, to stwierdziłam, że tym razem też tak będzie. No ale przecież mam maszynę, nici, materiałów stos... Zabrałam się więc za robótkę. I hurrrra, udało się!!! Uszyłam mojego króliczka. No to się pochwalę :-D




Jak widać zagoniłam go już do robótek patchworkowych ;-)

wtorek, 20 października 2009

Patchworkowo mi ...

Jakiś czas temu zapisałam się do Craftladies (o tu: http://www.craftladies.org/szycie-f12/kwiatowe-koldry-projekt-craftladies-t2476.html ) na szycie kołderki z kwiatów. Jest dużo czasu, bo co miesiąc szyje się jeden lub dwa kwiatki. Ja będę szyła po jednym. Oto one - wrześniowy i październikowy:



Ale to już oczywiście wersje końcowe. A nie było tak łatwo. Najpierw był sobie o taki kwiatek




No ale nie podobało mi się tło. Dowiedziałam się też, że zapasy na szwy trzeba przyciąć równo, więc uszyłam nowy kwiatek. Było całkiem nieźle, aż do momentu, w którym stwierdziłam, że w górnej części zostawiłam za mały zapas na szwy. Widać to tu:


I tak powstał trzeci kwiatek - już taki, jak mi się podobał.

Ale jak to mówią - ćwiczenie czyni mistrza. Jak dojdę do 12 kwiatka to już będzie uszyty super dobrze (hihihi).