Strony

poniedziałek, 26 września 2011

Były sobie misie czy(tery)

Ostatnio wena mnie opuściła i nie szyję, ale ... dla moich dziewczynek takie oto misie powstały. 2 duże i 2 małe, ale niestety jeden mały zaginął w akcji ;). Fotografie też po kilku dniach, jak już "szał" im minął ;) - więc misie lekko wymiętoszone, obślinione i co tam jeszcze ;)



Dodam jeszcze, że nosy i buźki namalowane flamastrami do tkanin i utrwalone żelazkiem. Na razie są i się trzymają (przetrzymały obślinienie małego misia do pasa ;)). Zobaczymy jak po praniu :)

Pozdrawiam serdecznie :)

10 komentarzy:

  1. fajne:) cos ten zaginiony miał krótki żywot ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słodkie misiaki :)
    Co do zaginionego - myślę, że dzieci po prostu nie chciały go oddać, więc przed Tobą schowały ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie śliczne i śmieszne misiaczki!
    Ale śmieszne, bo rozkoszne!!!!!!!
    Cudne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Taki miś do ślinienia nadaje się znakomicie ;)
    Widziałam na blogu Ani ptaszki Twojego autorstwa :) Przecudne. Daj się namówić na tutorial. Please, please, plaease. Zdradź swoje ptaszkowe sekrety.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielkie dzięki za Wasze komentarze :*

    Kamilko - nad tutorialem pomyślę, ale raczej jako ptaszkową kosmetyczką, bo to maleństwo na klucze szyło się strasznie trudno :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne misiunie :) nie wiem jak to zrobiłam, że nie widziałam 3 ostatnich Twoich postów :( masakra

    OdpowiedzUsuń
  7. A czy te misie były szyte ręcznie, czy na maszynie? Czym wypchane - watoliną? Są cudne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Misie są szyte na maszynie i wypchane wypełnieniem z poduszek "jaśków" ;).

    Dziękuję za odwiedziny i komentarz :).

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, gdy zostawiasz komentarz. Dziękuję :).